Translate

wtorek, 19 marca 2013

Dzień pierwszy cd + dzień drugi

Nuda.
Rejestracji ciąg dalszy. Musieliśmy pozaliczać rożne testy bezpieczeństwa, dzięki którym dostaliśmy przepustkę do zejścia do LHC. Testy przeważnie były z nielimitowaną ilością podejść,
więc zrobiłem je nie tylko sobie, a także pomogłem zrobić je trzem naszym 'starszym panom'.
Tak szczerze mówiąc to znam wszystkie pytania jak i odpowiedzi na pamięć, gdyby ktoś potrzebował zrobić któryś z tych kursów - dogadamy się.
W sumie to był dosyć pracowity dzień, ponieważ byliśmy fizycznie na terenie miasteczka CERN'owskiego bite 8 godzin, co jak się przekonacie będzie dla nas rzadkością.


Dla porównania, dzień drugi zaczął się o 9 rano, odebraliśmy personalne dozymetry ( co to? ),


pojechaliśmy na 'szkolenie' BHP, które polegało na oglądaniu slajdów i ... a co Wam będę mówił, przecież wiecie jak takie spotkania wyglądają.

Żeby zejść do tunelu LHC, poza kursami, o których mówiłem wcześniej, trzeba mieć ze sobą kilka niezbędnych rzeczy:
-Karte ID
-Dozymetr
-Robocze ciuszki
-Buty z blachą
-Kask
-Maska tlenowa na wypadek awarii
oraz najciekawsza rzecz, aby wejść muszę włożyć do czytnika Dozymetr i zeskanować siatkówkę oka i właśnie to było najciekawszym punktem dzisiejszego, jakże krótkiego dnia. Zdjęcia siatkówki oka. Bardzo miła Pani obsługująca stanowisko Biometryczne, miała spory ubaw, gdy podchodziły kolejne osoby i nie wiedziały co je czeka , co chwilkę było tylko słychać 'closer pleas' albo 'open your eyes wider'. Sytuacja była przezabawna, gdy trzeba było zrobić poważną minę, zrobić wytrzeszcz oczu, a wszyscy dookoła żartowali i śmiali się w najlepsze. Przykład? Paweł, spójrz w ten aparacik tak jakbyś wypłaty nie dostał. Dokładnie taką minę trzeba było mieć podczas skanowania. Było śmiesznie
 To było wszystko co mieliśmy zaplanowane na dzisiaj. Łączny czas pracy - 2,5 godziny.
Reszta dnia wolna.

Teraz czekam tylko aż poprawią mi kontrakt, bo w systemie widnieje pod nazwiskiem Taduj. Słyszałem w życiu o różnych przekrętach nazwiskowych, ale mi przydarzył się takowy po raz pierwszy.

4 komentarze:

  1. A czemu na zdjęciach masz zawsze "Wojtek Tu" albo jak na tym zdjęciu "TU W." Oni nie umieją normalnie inicjałów pisać? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wycinam końcówkę nazwiska, bezpieczeństwo w sieci :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak masz tyle wolnego mistrzu to się ucz francuza i zapierdzielaj biegać, albo na siłkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A widzisz! Kurs francuskiego zaczytam w poniedziałek, a biegam od wczoraj :) a siłki w okolicy jeszcze nie znalazłem :)

    OdpowiedzUsuń